Widząc te stronę zastanawiacie się zapewne jakim do cholery ja jestem człowiekiem. Pierwsze co przyszło wam na myśl to z pewnością: dziwny, inny, a może nawet nienormalny. Mylę się? Jeśli tak, to wybaczcie, ale musicie być podobni do mnie (wybaczcie za tą obelgę, albo w sumie wisi mi to). Jednak jeśli tak myślicie to macie cholerną rację! Wiele osób uważa mnie za osobę zupełnie odmienną, ale co to oznacza? Odmienną od czego, od pozostałych czy może od norm społecznych nałożonych przez nas samych? Lubię nazywać to kajdanami, które sami na siebie nałożyliśmy. No wiecie, nie wolno czegoś robić, bo co ludzie pomyślą, co Beatka z spod 6 powie, albo co gorsza jak o nas na plebanii pomyślą (nie odbierajcie jednak tego dosłownie, nie szydzę tu z religii, waszego przywiązania do kościoła czy innych takich). Zbytnio przywiązujemy się do cudzej opinii, przez co wykreowaliśmy sobie słuszne (jedynie według nas) zachowania. Czy nie byłoby nam łatwiej żyć w społeczeństwie w którym mamy wolną rękę? Z jednej strony jesteśmy zbyt narcystyczni, a z drugiej za bardzo patrzymy się na innych. Chcemy dobra dla siebie ze względu na pośrednio wywarty wpływ innych osób,a to cholernie głupie zachowanie. Mówiąc o ewolucji, dany gatunek zawsze przystosowuje się tak by było mu najlepiej , jednak przywołując to nie mogę się do końca zgodzić (po części jest to prawda, ale to kiedyś o tym opowiem). Dlaczego nie mogę się zgodzić? Ponieważ lubimy czynić siebie swoistymi niewolnikami. Mówimy o sobie, że jesteśmy ponad zwierzętami, jak to Nietzche powiedział: jednostką wybitną, którą potem naziści niesłusznie i niepochlebnie przeistoczyli na rasę Panów, jednak kochamy w głębi duszy siebie ograniczać. Jeśli kogoś to uraża, takie moje myślenie, to niech przestanie to czytać. Według mnie taka jest prawda i w moim mniemaniu jest słuszna. Pokazujemy siebie jako kogoś cudownego, ponad wszystkimi i wszystkim. Jednak zarazem nie potrafimy żyć bez nadanym nam zakazom. Potrzebujemy ograniczeń, by znać granicę, ale i nie tylko.
Człowiek jest istotą jedyną swoim rodzaju i nie mówię tu o poszczególnych jednostkach,a o ogóle, gatunku. Górujemy inteligencją, zachowaniami i umiejętnościami nad innymi. Jednakże gdy tak zachwycamy się swoją osobą, nasycamy się swoim egoizmem i wychwalamy siebie, to nie zauważamy ważnego aspektu, a mianowicie tego, że pod wieloma względami nie różnimy się od zwierząt, roślin czy ogólnie całego świata. Najważniejszym? Że jesteśmy istotami.
Każdy człowiek nawet gdzieś tam w głębi zachwala siebie. Tak, dokładnie tak, mówię, że jesteś narcyzem! Nie ubolewaj jednak zbytnio, jest to całkowicie normalne. Powinniśmy znać swoje atuty (tak, nawet najgorsza osoba ma jakiś) i wyceniać siebie, ba nawet zawyżać cenę! Mówię tu, że bez żadnego skrępowania możesz podejść do lustra i powiedzieć: Ach! No ja to jestem zajebisty/a!
Musimy pamiętać jednak o umiarze, bo bez tego się nie obejdziemy. To jest odpowiedzią właśnie na cały ten stan - Trzeba znać umiar. Nie mówię tu o jakiejś drobnostce, że uważasz się za bożyszcza, czy niezrównaną piękność. Nawet dobrze, że tak myślisz, daję okejkę każdemu pozytywnemu zachowaniu. Pokazujesz w ten sposób odwagę, to że ufasz sobie, a najważniejsze, że cenisz i doceniasz siebie. O takim egoizmie mówię, ten jest dobry! Jednak gdy już człowiek zaczyna ubliżać i znieważać, to zaczyna się inny stopień narcyzmu. Ten prowadzi do pośredniego stworzenia norm, a tym samym założenia sobie kajdan na ręce.
"Jedyne, co odróżnia mnie od wariata, to fakt, że nim nie jestem." Ta wypowiedź Salvadora Dali jest jedną z moich ulubionych, idealnie ukazuje to, o czym tutaj piszę. Stworzyliśmy sobie otoczkę normalności i każde zachowanie jakie wykracza poza jego teren jest uznawane za dziwne. Nie patrzymy na fakt, że ludzie są różni, że mamy inne zainteresowania, cechy, aspiracje. Boimy się tego, co ludzie powiedzą. Przyznam szczerze, że ja też się czasem tak zachowuję. Nie powiem czegoś, bo jakbym wypadła, ale z czasem przytomnieje i zaczynam odzyskiwać swój rozum, oraz własne absurdalne zachowania. Nie obchodzi mnie już co Krycha powie do Sandry o mnie. Patrzę na siebie i uzmysławiam sobie, że nie robię nic złego. Jestem po prostu sobą, jestem tylko człowiekiem, żadną jednostką wybitną, bo wierzę, że taki ktoś nie istnieje.
Nie ma lepszych czy gorszych, są tylko inni.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz